„Gdzie się ukryć” – aplikacja o schronach, która tak naprawdę jest o czymś innym
Na pierwszy rzut oka wszystko się zgadza. Nazwa: Gdzie się ukryć. Opis: schrony, miejsca ochronne, mapa. Czerwony pasek, poważna tematyka, bezpieczeństwo. I dokładnie z takim nastawieniem wchodzisz na stronę: OK, pokażcie mi, gdzie w razie czego mam iść. Tylko że po chwili okazuje się, że najciekawsze rzeczy w tej aplikacji wcale nie są na mapie… ale o tym za chwilę.
Strona, aplikacja, PWA – i to akurat jest zrobione dobrze
Zacznijmy od plusów. Technicznie to jest zrobione sensownie.
To nie jest natywna aplikacja, tylko strona, którą można dodać do ekranu głównego telefonu – klasyczne PWA (czy jak ktoś woli: SPA + Web App Manifest).
Działa w przeglądarce, działa na telefonie, działa offline.
Jest nawet czytelna instrukcja „Zainstaluj aplikację” – i to jest jeden z tych momentów, gdzie ktoś faktycznie pomyślał o użytkowniku (szczególnie tym mniej biegłym technicznie), a nie tylko o checkboxach w projekcie.
Tak, na górze wyskakuje komunikat o odmowie dostępu do lokalizacji.

Mapa schronów – OK, ale bez kontekstu
Mapa jest. Punkty są. Można kliknąć, zobaczyć adres, współrzędne, odległość, wyznaczyć trasę. I… w zasadzie tyle. Problem polega na tym, że nie wiesz, czym to miejsce faktycznie jest. Czy to:
- piwnica bloku?
- garaż podziemny?
- dawny schron z lat 70.?
- budynek użyteczności publicznej?

Nie ma zdjęć, nie ma opisu wejścia, nie ma informacji, czy to jest dostępne realnie, czy tylko „na papierze”. Choć według przepisów powinno być. A może jest to miejsce na jakieś opinie użytkowników (podobnie jak na google)? W sytuacji kryzysowej to są rzeczy absolutnie kluczowe, aby szybko się tam dostać. Druga sprawa: zasięg. Mapa pokazuje obiekty w promieniu kilku kilometrów od aktualnej lokalizacji. I to jest fajne… dopóki nie potrzebujesz sprawdzić czegoś gdzie indziej.
Wyobraź sobie prosty scenariusz:
Dzwoni do Ciebie babcia.
Mieszka w Nowej Hucie, a Ty choćby w Skawinie.
Pyta: „gdzie ja mam iść?”I nagle okazuje się, że szybkie przesunięcie mapy i sprawdzenie schronów „obok” wcale nie jest takie oczywiste. Da się, ale to nie jest intuicyjne.

I teraz najważniejsze: poradniki
A teraz przechodzimy do rzeczy, która kompletnie zmienia odbiór tej aplikacji. Bo najlepszą częścią „Gdzie się ukryć” wcale nie jest mapa. Najlepszą częścią są poradniki. I one… są schowane w zakładce „Pomoc”. To jest trochę tak, jakbyś wszedł do sklepu po młotek, a w kącie znalazł dobrze wyposażoną bibliotekę o budownictwie, tylko że nikt ci o niej nie powiedział. Są tam:
- sygnały alarmowe,
- ewakuacja,
- zagrożenia terrorystyczne,
- pożar,
- bezpieczeństwo w tłumie,
- przygotowanie domu,
- checklisty.
I to nie są lania wody.
To jest konkret, napisany prostym językiem, z logiczną strukturą. Choć można mieć zastrzeżenia merytoryczne, to jednak dla przeciętnego obywatela już i tak ogromy krok na przód. Gdybym miał coś zmienić w całej aplikacji „na już”, to wyciągnąłbym poradniki na pierwszy plan.
Bo edukacyjnie to jest dużo cenniejsze niż sama mapa. No i sama aplikacja mogłaby nazywać się inaczej, na przykład Ostoja, Tarcza, Bastion, Czuwaj…

Sygnały alarmowe – i bardzo poważny zgrzyt
Jest sekcja o sygnałach alarmowych. Opisane, czym się różni alarm od odwołania alarmu. I nagle widzisz coś takiego: Posłuchaj: Alarm dla ludności cywilnej. Klikasz. I… nic się nie dzieje. I to jest naprawdę duży problem. Bo jeśli mówimy o bezpieczeństwie, to możliwość odsłuchania sygnału jest ważniejsza niż jego opis tekstowy. Nie chodzi o estetykę. Chodzi o „pamięć mięśniową”, o rozpoznanie dźwięku w stresie. Bez pliku audio ta sekcja jest po prostu niekompletna.

„Włącz radio lub telewizor” – czyli instrukcja z innej epoki
W poradniku „Co zrobić, gdy usłyszysz alarm?” pojawia się punkt: Włącz radio lub telewizor. I tu serio musiałem się zatrzymać. Bo (i pewnie nie ja jeden):
- nie mam radia (no dobra, mam nawet dwa na sytuacje awaryjne, ale na co dzień ich przy sobie nie noszę,
- nie mam telewizora,
- alarm mogę usłyszeć poza domem.
Za to prawie każdy ma telefon. Powiadomienia RCB, aplikacja RSO, komunikaty w mObywatelu – to powinno być pierwsze, a nie ostatnie źródło informacji. To nie jest drobna uwaga stylistyczna. To jest realna luka między instrukcją a rzeczywistością.

Checklista – bardzo dobry pomysł
Za to checklisty to jest strzał w dziesiątkę. Nie tylko „checklista sprzętu”, tylko checklista wiedzy i przygotowania. Masz pasek postępu, masz poczucie, że coś ogarniasz, masz lekką grywalizację, ale bez infantylności. I to działa dokładnie tak, jak powinno: uczy, porządkuje i nie przytłacza.

„Walcz” w zagrożeniach terrorystycznych – i znowu pół kroku za daleko
Sekcja „Uciekaj – Ukryj się – Walcz” jest znana i sensowna. Ale kiedy dochodzimy do „Walcz”, pojawia się lista typu:
- krzesło,
- parasol,
- butelka.
I mam z tym problem. Bo to ustawia człowieka w pozycji nigdy nie przygotowanej ofiary. A może dodać:
- gaz pieprzowego,
- nóż,
- zachęty do przygotowania się wcześniej, a nie improwizowania w ostatniej chwili?
a do tego przypominajkę „Art. 25 § 1. Nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem.„, więc nie wahaj się zabić terrorysty.

To jest trudny temat, jasne. Ale unikanie go w imię „bezpiecznego przekazu” też jest decyzją – i moim zdaniem nie najlepszą. Nie zrozumcie mnie źle. Nie chodzi mi o to, żeby zachęcać każdego do zgrywania kozaka, który rzuci się z nożem na masowego zabójcę z karabinem. Chodzi o to, żeby zachęcać do wcześniejszego przygotowania się na taką sytuację.
Dla zainteresowanych tym, z jakimi naprawdę będziemy się mierzyć zagrożeniami polecam poniższy film:
https://www.youtube.com/embed/Cj0bEBrpVkM?si=43AGtBz-72mIavDX
API – potencjał, który aż się prosi o wykorzystanie
Na koniec coś, co zauważą głównie techniczni. Strona korzysta z własnego API. Otwartego. I to jest super. Tylko… nigdzie nie ma dokumentacji. A szkoda, bo:
- można by zrobić alternatywne wizualizacje,
- integracje,
- aplikacje lokalne.
Na prawdę jest wielu wolontariuszy, którzy mając narzędzia mogą zrobić świetne rzeczy.
Podsumowanie
„Gdzie się ukryć” to nie jest idealna aplikacja. Ale to jest ważna aplikacja. Ma braki, ma miejsca do poprawy, czasem rozmija się z realiami. Ale ma też coś, czego bardzo brakuje w podobnych projektach: sensowną edukację. Pomimo swoich mankamentów, to duży krok w stosunku do tego, czym jako obywatele dysponowaliśmy dwa czy trzy lata temu. Czyli w stosunku do czegoś… czego prawie nie było.
Jeśli autorzy:
- dopracują poradniki,
- dodadzą multimedia,
- poprawią realizm instrukcji,
- i otworzą API z dokumentacją,
to z tej strony może wyrosnąć coś dużo większego niż mapa schronów. A to, w obecnych czasach, naprawdę ma znaczenie.
Sprawdźcie – warto: gdziesieukryc.pl
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.